Materiały partnera
Kiedy nadchodzą ciepłe, słoneczne miesiące, intuicyjnie zmieniamy garderobę na lżejszą. Dokładnie tego samego potrzebuje nasza skóra. Latem warunki atmosferyczne drastycznie się zmieniają – wysoka temperatura, intensywne promieniowanie UV, suchy wiatr czy wszechobecna klimatyzacja stawiają przed barierą naskórkową zupełnie nowe wyzwania.
Często popełnianym błędem jest bezrefleksyjne stosowanie tych samych kosmetyków przez cały rok. Zimą zależy nam na bogatych, okluzyjnych formułach, które chronią przed mrozem. Latem z kolei taka warstwa, w połączeniu ze zwiększoną produkcją sebum i potu, to prosty przepis na zablokowane ujścia gruczołów łojowych i stany zapalne. Zrozumienie, jak słońce i ciepło wpływają na fizjologię skóry, pozwala na świadomą modyfikację codziennych nawyków. Chodzi o to, by działać reaktywnie i wyprzedzać problemy, zanim pojawią się w postaci przebarwień czy przedwczesnych zmarszczek.
Mówienie o fotoprotekcji może brzmieć jak banał, ale statystyki dermatologiczne nie kłamią – wciąż aplikujemy za mało produktu i zbyt rzadko go reaplikujemy. Promieniowanie UVA, które dociera do nas przez cały rok (nawet przez szyby czy chmury), odpowiada za fotostarzenie, czyli niszczenie włókien kolagenowych. Z kolei UVB to przyczyna bolesnych oparzeń słonecznych.
Zasada dwóch palców: Aby krem z filtrem zapewnił ochronę deklarowaną przez producenta na opakowaniu, na samą twarz i szyję należy zaaplikować ilość odpowiadającą długości palca wskazującego i środkowego.
Współczesne formulacje filtrów SPF (zarówno organicznych, jak i mineralnych) odeszły już od ciężkich, bielących past. Dzisiejsze kosmetyki mają lekkie konsystencje, które świetnie współpracują z makijażem. Kluczem do sukcesu jest jednak reaplikacja. Filtr nałożony o 7:00 rano nie ochroni nas podczas popołudniowego spaceru. Pot, sebum i dotykanie twarzy ścierają warstwę ochronną, dlatego w ciągu dnia warto sięgać po filtry w mgiełce lub lekkie emulsje, które można łatwo dołożyć na skórę.
Skoro nakładamy na twarz solidne warstwy wodoodpornych filtrów, musimy je wieczorem dokładnie usunąć. Tradycyjny, delikatny żel na bazie wody może sobie z tym nie poradzić. Filtry SPF oraz nagromadzone w ciągu dnia zanieczyszczenia miejskie najlepiej rozpuszczają się w tłuszczach.
W tym miejscu wkracza oczyszczanie dwuetapowe:
Taki rytuał zapobiega powstawaniu zaskórników i tzw. „kaszki” na czole, która latem często jest mylnie brana za uczulenie na słońce, a w rzeczywistości okazuje się po prostu niedomytą skórą.
Samo blokowanie promieni UV to połowa sukcesu. Słońce generuje w skórze ogromne ilości wolnych rodników – niestabilnych cząsteczek, które uszkadzają zdrowe komórki i przyspieszają procesy starzenia. Aby neutralizować to zjawisko, pod krem z filtrem warto aplikować serum z antyoksydantami.
Królową letniej pielęgnacji jest witamina C. Działa ona synergicznie z filtrami SPF, potęgując ich skuteczność, a dodatkowo rozjaśnia już istniejące przebarwienia i stymuluje syntezę kolagenu. Jeśli Twoja skóra źle toleruje czysty kwas askorbinowy (np. ze względu na skłonność do podrażnień), wybierz stabilne pochodne, takie jak Ascorbyl Tetraisopalmitate lub 3-O-Ethyl Ascorbic Acid. Doskonałym uzupełnieniem letniej apteczki pielęgnacyjnej będą także:
Wysoka temperatura sprawia, że woda z naszego naskórka odparowuje znacznie szybciej (proces ten nazywamy TEWL – Transepidermal Water Loss). Skóra, próbując się bronić przed wysuszeniem, może zacząć produkować jeszcze więcej sebum. To paradoks: tłusta skóra latem często jest w głębi duszy odwodniona.

Zamiast gęstych kremów, latem wybierajmy produkty o konsystencji żelu, hydrożelu lub lekkich emulsji. Szukajmy w składach humektantów, czyli substancji, które wiążą wodę w naskórku niczym gąbka. Należą do nich:
Lekki krem nawilżający nakładany wieczorem pozwoli skórze odpocząć i odbudować zapasy wilgoci bez ryzyka obciążenia.
Wokół stosowania kwasów złuszczających latem narosło wiele mitów. Część osób całkowicie z nich rezygnuje, co przy wzmożonej pracy gruczołów łojowych prowadzi do pogorszenia tekstury skóry. Inni stosują je bez opamiętania, ryzykując poważnymi przebarwieniami. Gdzie leży prawda?
Kluczem jest wybór odpowiednich substancji. Latem rezygnujemy z agresywnych kwasów AHA o niskim pH (takich jak kwas glikolowy), które wykazują silne działanie fotouczulające. Zamiast nich warto sięgnąć po kwasy PHA (glukonolakton, kwas laktobionowy). Mają one duże cząsteczki, działają łagodnie, nie uwrażliwiają skóry na słońce, a dodatkowo silnie ją nawilżają i wzmacniają naczynka. Jeśli borykasz się z niedoskonałościami, bezpiecznym wyborem będzie też kwas azelaonowy – nie dość, że reguluje sebum, to dodatkowo blokuje proces powstawania przebarwień posłonecznych. Złuszczanie wykonuj jednak wyłącznie wieczorem i nie częściej niż 1-2 razy w tygodniu.Warto też skorzystać z oferty zabiegów profesjonalnego salonu urody.
Żaden, nawet najdroższy krem nie zadziała cudów, jeśli organizm będzie odwodniony. Latem podstawą pielęgnacji jest to, co ląduje na naszym talerzu i w szklance. Regularne picie wody (minimum 2-2,5 litra dziennie) to absolutny fundament elastyczności skóry.
Warto również wzbogacić letnią dietę o sezonowe warzywa i owoce bogate w karotenoidy (np. marchew, pomidory, arbuz, papryka). Beta-karoten oraz likopen odkładają się w naskórku, działając jak naturalny, wewnętrzny parasol ochronny. Choć nie zastąpią one kremu z filtrem, to realnie zwiększają odporność skóry na promieniowanie UV i nadają jej zdrowy, lekko złocisty odcień bez konieczności wielogodzinnego leżenia na słońcu.
Artykuł powstal we współpracy z firmą wynajmującą sprzęt kosmetyczny wynajmijlaser.pl